Szczyt Obywateli Europy: Bruksela, 11 maja 2009

Krzysztof - student z Gostynia, Łukasz - przedstawiciel handlowy z Leszna, Agnieszka z Siedlec - nauczycielka i siedmiu innych obywateli z Polski wezmą udział w dniach 10-11 maja 2009 r. w Szczycie Obywateli Europy w Brukseli. Spotkają się tam z najważniejszymi politykami i decydentami Unii Europejskiej - w tym José Manuelem Barroso i Hansem Gertem Pötteringiem, żeby przedyskutować swoje rekomendacje dotyczące działań, które pozwolą sprostać wyzwaniom społecznym i ekonomicznym, przed jakimi stoi UE razem ze 160 pozostałymi mieszkańcami Europy.
Przebieg Szczytu
Podczas dwóch dni w Brukseli obywatele zostaną podzielni na międzynarodowe podgrupy, w których ustalą ostateczny zbiór zaleceń dla polityków Unii.
Jak będzie przebiegała ich praca?
Pierwszego dnia (10 maja) zapoznają się ze wszystkimi rekomendacjami, przedyskutują je kolejno w grupach, a następnie podzielą się swoimi opiniami z pozostałymi dyskutantami. Podczas drugiego dnia (11 maja) obywatele będą mieli realną możliwość poczuć się częścią Europy. Do powstałych idei i pomysłów odniosą się bezpośrednio tak znani i prestiżowi politycy jak Jose Manuel Barroso - Przewodniczący Komisji Europejskiej, Hans-Gert Pöttering - Przewodniczący Parlamentu Europejskiego czy Alexandr Vondra - Wicepremier Czech, obecny Przewodniczący Unii Europejskiej. Moderatorem dyskusji będzie Pat Cox - prezes Międzynarodowego Ruchu Europejskiego. 11 maja uroczyste zamknięcie Szczytu poprowadzi Margot Wallström - Wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej.
- Zaloguj się by odpowiadać
Panie Stanisławie,
Jako uczestnik Szczytu Obywateli Europy w Brukselii, mogę Pana - z całą odpowiedzialnością zapewnić, iż wszyscy uczestnicy Debaty mieli takie same możliwości swobodnego wypowiadania się w każdym z 23 języków UE. Możliwości techniczne sprawiają, iż nie ma dziś barier dla organizowania wielkich debat z udziałem różnojęzycznych gremiów. Jedynym mankamentem jest to, że tłumaczenia docierają do słuchaczy z około 20-sekundowym opóźnieniem. Obserwując postępy w elektronice, można skonstatować, iż w przyszłości (trudno mi określić bliżej ten termin), być może 5-10 lat, nie będzie żadnego problemu z porozumiewianiem się między sobą ludzi mówiących różnymi językami.
Pragnę także ustosunkować się do Pańskiej aktywności związanej z propagowaniem esperanta, jako języka powszechnie używanego w UE i nie tylko. Sam jestem osobą znającą esperanto i popieram wszelkie inicjatywy z nim związane. Ale muszę Pana zmartwić, iż ku memu rozgoryczeniu, spośród 150 uczestników Debaty brukselskiej nie znalazł się nikt, kto posługiwałby się esperantem. Natomiast wszyscy, w mniejszym lub większym stopniu wykazywali znajomość angielskiego.
Myślę, że równie jak o esperanto można byłoby lobbować na rzecz języka katalońskiego, walońskiego, kaszubskiego czy migowego, z których ten ostatni jest autentycznie najprostszym językiem świata, wymagającym jedynie umiejętności manualnego przekazywania informacji.
Nie myślę, iż ktoś, kto posługuje się drugim, trzecim czy kolejnym językiem obcym, nie jest w stanie wyrażać głębi swojej myśli. Przykładem może być Józef Korzeniowski-Conrad, którego językiem narodowym był polski, jednak pisał znakomicie po angielsku.
W Europie i świecie było w przeszłości wiele języków dominujących - grecki, łacina, hiszpański, portugalski, francuski, niemiecki, rosyjski i inne. Nie można także przewidzieć, jaki język stanie się w przyszłości - może chiński? Nie pozostaje zatem nic innego, jak tylko nauka języków obcych, gdyż jest to jedyna droga do poznania świata, do komunikowania się pomiędzy narodami, do integracji społeczeństw - z zachowaniem, oczywiście wartości i tradycji narodowych i kulturowych oraz z poszanowaniem tych samych wartości reprezentowanych przez innych.
Z szacunkiem - Andrzej Nadolski
Czy kazdy dyskutujacy mogl swobondie uzywac swego jezyka?Czy byly mniejsze kraje jezykowo dyskryminowane?
Albo wszystkie kraje czlonkowskie maja jezykowo te same prawa lub beda uzywac jezyk neutralny by nie forsowac jednostronnych narodowych charakterow i interesow pewnych grup. Inaczej nie widze przyszlosci EU!